Guardiola bije na alarm. „Nie mamy już zawodników”
Manchester City zmaga się z poważnym kryzysem kadrowym. Po kolejnym remisie Pep Guardiola otwarcie przyznał, że ławka rezerwowych zaczyna się… w akademii.
W niedzielnym meczu Premier League Manchester City zremisował z Chelsea 1:1, tracąc gola w doliczonym czasie gry. Spotkanie okupił jednak poważnymi stratami kadrowymi – kontuzji doznali Joško Gvardiol oraz Rúben Dias, którzy musieli opuścić boisko. To już drugi z rzędu remis mistrzów Anglii, co sprawia, że Arsenal po 20 kolejkach ma sześć punktów przewagi w tabeli.
Problemy defensywne City narastają. Od kilku tygodni niedostępny jest John Stones, który opuścił sześć ostatnich spotkań z powodu urazu uda, a wcześniej z problemami zdrowotnymi zmagał się także Nathan Aké. W efekcie Guardiola coraz częściej musi sięgać po młodych piłkarzy z akademii, by w ogóle skompletować kadrę meczową.
Sytuacja kadrowa stawia pod znakiem zapytania walkę City o kolejny tytuł mistrzowski. Intensywny kalendarz i brak kluczowych obrońców mogą mieć długofalowe konsekwencje, choć sam Guardiola przekonuje, że jego zespół potrafi radzić sobie w kryzysowych momentach – czego dowodem ma być poprzedni sezon.
„Widzieliście dziś ławkę? Czterech zawodników z akademii, a będzie ich jeszcze więcej. Nie mamy już zawodników” – przyznał Pep Guardiola po meczu z Chelsea.
Słowa Guardioli brzmią jak ostrzeżenie, ale też jak próba mobilizacji. Manchester City wielokrotnie udowadniał, że potrafi wygrywać mimo przeciwności, jednak skala obecnych problemów defensywnych jest wyjątkowa. Jeśli urazy Gvardiola i Diasa okażą się poważne, nawet szeroka kadra City może zostać wystawiona na ekstremalną próbę.
Pep's thoughts on tonight's draw with Chelsea 💬 pic.twitter.com/vYctMej96v
— Manchester City (@ManCity) January 4, 2026

Komentarze